środa, 6 maja 2015

243. Korona do przytulania

Jest piątek, godzina 21.00. Hania w sobotę idzie na urodziny do koleżanki z przedszkola. Przyjęcie pt. "Księżniczki i rycerze" :) Prezent kupiony i zapakowany czeka już na urodziny. A ja sobie siedzę nic nie robiąc (czasami mi się zdarza ;)) i nagle dostaję olśnienia! Tak! Trzeba koniecznie coś uszyć! Tylko co? Patrzę na zaproszenie i już wiem! Będzie korona dla małej księżniczki :) Z "diamencikami"! :)
 
 
 
 
Jest godzina 22.00 :) Korona skończona! Można iść spać :)
 
Nie wiedziałam, że potrafię coś uszyć zupełnie od podstaw w tak krótkim, jak na mnie, czasie :) Szyło mi się cudownie! Takiego powera potrzebowałabym częściej :) Chyba że ten amarantowy materiał tak na mnie działa :D Wczoraj też uszycie, zupełnie czegoś nowego - o czym następnym razem - zajęło mi pół godziny :)
Pozdrawiam serdecznie z mokrego i szarego miasta mojego :)
Babeczka

7 komentarzy:

  1. Jest boska :) dla małej księżniczki jak znalazł :) u mnie też niestety szaro i mokro ehh

    OdpowiedzUsuń
  2. No jestem pod wrażeniem! Super efekt w ekspresowym tempie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale cudna! Świetny kolor i kształt :) no i faktycznie wyszło Ci to ekspresowo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale Ty sprytna jesteś, w godzinę - no,no, no, jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozazdrościć takiej poduchy a tempo genialne:).

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że Wam się podoba :D Miło się pracuje, jeśli to co się robi przypada innym do gustu :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie to wymyśliłaś, bardzo fajna poducha ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słówko :)